10 bajtów nostalgii: Secret Service not dead!

Na murach w mojej okolicy pisano wręcz kiedyś z błędem, że „punk not death”, a tak poza tym to trzynastka jest ponoć pechowa. 

W piątek trzynastego wylądowałem jedyny raz w życiu na pogotowiu, po tym jak na schodach w RESECIE rozciąłem sobie stopę. W piątek trzynastego zaliczyłem też pierwszą w życiu stłuczkę, gdy dałem się namówić żonie, żeby pod wieczór pojechać do Arkadii po czwarty sezon Sześciu stóp pod ziemią. Ten ze złowrogim krukiem na okładce.

redakcja

Zdjęcie uwieczniające nie pierwszą, ale jedną z ważniejszych narad przed wskrzeszeniem SS. Od lewej Łapusz, Pegaz, Micz. To było tak niedawno, a zdjęcie już pachnie historią.

Teraz, po trzynastu latach przerwy, reaktywuje się Secret Service. Ja na szczęście nie wierzę w przesądy ani w pecha, wręcz przeciwnie. Pegaz Ass powiedział nawet ostatnio, uśmiechając się złośliwie pod wąsem, że zarażam optymizmem. W jego ustach to najwyższej rangi komplement.

O tym jak doszło do wskrzeszenia legendy opowiemy ze szczegółami w pierwszym po przerwie numerze. Dokładnie wiadomo jak wyglądała chronologia zdarzeń i kto kreślił kolejne, coraz bardziej skonkretyzowane wizje powrotu na rynek. Zresztą na początku wcale nie było mowy o Secret Service. Zachowały się nawet historyczne zdjęcia dokumentujące nasze pierwsze spotkanie na targach na stoisku Marka Czerniaka czy w knajpach, gdzie hartowała się idea. Nie chcę więc psuć niespodzianki i zdradzać tego, co będzie w numerze, którego duchem będziemy chcieli powrócić do tego co najlepsze w przeszłości. Na papierze rzecz jasna, jak za starych dobrych czasów. Papier jest podstawą.

ostatni

Ostatni (na razie) numer SS

Ktoś napisał, że czuje, iż nowe pismo będzie bardziej NewS Service niż Secret Service. NewS Service nigdy nie czytałem, więc nie wiem na czym polegała różnica, ale jestem pewien, że nowy SS nie będzie swą formą przypominał tego starego. Duchem tak, dobrą polszczyzną też, ale na pewno nie zajmującymi po cztery kolumny solucjami gier, bo te bez problemu można znaleźć w sieci.

O tym, że mam być naczelnym nowego SS dowiedziałem się wiosną. Powiedziałem tylko, że mam już 40 lat i cenię sobie w życiu kulturę oraz dobre fluidy, więc jeśli w towarzystwie, jakie stworzymy nikt nie będzie wykręcał numerów, to ja w to wchodzę. Natomiast na drugi RESET się nie piszę.

Plus jest taki, że wszyscy jesteśmy bogatsi o doświadczenia z przeszłości. Wiadomo mniej więcej od czego zaczęła się dezintegracja starego Secret Service i że nie warto przeczołgiwać kogoś ot tak dla zasady czy podszczuwać jednych na drugich. Dobrze pamiętam jak bliżej nieznany mi wówczas człowiek pouczał mnie jak powinno się pisać recenzje. Obecnie plusem jest to, że nikogo nie będziemy musieli niczego uczyć. Bierzemy samych znawców.

kolonia

Kolonia, targi Gamescom. Zawsze gdy tam byłem, przypominał mi się stary, dobry ECTS. A wraz z nim The Biggest Selling Game Magazine in Europe…

Nie wolno też powtarzać błędu, jaki my z Userem popełniliśmy w RESECIE, polegającego na zbytnim zdemokratyzowaniu procedur. W redakcji musi być twarda ręka, ostateczna instancja i w nowym SS jest ktoś takowy. To Łapusz, twórca Pixel Heaven, znany także jako Robert Łapiński. Nasz wydawca na nowe czasy.

Mądrością Pegaza było to, że nie chciał ponownie skupiać władzy w swoich rękach. Wydawnicze stery zostały oddane Robertowi i nie ma wątpliwości, że w tym projekcie to on jest wodzem. To zresztą dość nietypowy wódz, który nie opieprza swoich współpracowników, a w branży growej nie ma na razie ani jednego wroga. Powtarzamy mu często z Pegazem, że jest jak naiwne dziecko rzucone do morza pełnego rekinów, ale on się nie przejmuje i dalej uparcie robi swoje. Moim zdaniem w naszej branży nie było takiej osoby od niepamiętnych czasów, a może nie było w ogóle. Naprawdę chce się pracować dla kogoś takiego i z kimś takim. Gdyby nie stuprocentowa wiarygodność Roberta, SS nigdy by się nie odrodził.

gameover

Trudno uwierzyć, ale idea wskrzeszenia SS, wówczas wątła i słabiutka, zakiełkowała gdzieś w okolicach tego komputera.

Właśnie, właśnie, ale po co my w ogóle powracamy, komu jest to potrzebne? Komu, to się wkrótce okaże. Potencjalnie kilkudziesięciu tysiącom ludzi. Na pewno nie powracamy po to, by komuś zabierać chleb, wypychać kogoś z rynku lub żeby szydzić z youtubowych filmików. Czasy wojny i naporu już nie powrócą, to stara i bezzębna historia. Chcemy natomiast robić pismo opowiadające o grach takie rzeczy, jakich nie da się wyguglać w sieci.

W nowym SS udzielają się dinozaury, które człapały po świecie już w czasie gdy ukazał się Knight Lore, ale jest też miejsce dla młodych wilczków. Oprócz recenzji nowych zaskakujących gier i technologicznych cudów, znajdzie się też dużo publicystyki, wywiady z legendarnymi twórcami gier, materiały retro, tematy okołogrowe, no i felietony pióra branżowych maestrów. Sporo growej nostalgii, sporo tajemnic ze świata gier oraz popkulturowych tematów, które o gry zahaczają. Plus świetne rysunki, świeży layout i szczypta importowanego z przeszłości humoru.

ss logo

Ten obrazek zdecydowanie nie wymaga podpisu 😉

Wszystko to jeszcze się układa, puzzle nie zostały w pełni dopasowane. Sporo będzie zależało od reakcji Czytelników, tych dawnych i tych, którzy obecnie nie są w stanie znaleźć na polskim rynku odpowiedniego dla siebie pisma. Nowy Secret Service nie wie wszystkiego najlepiej. To znów  odwrotnie niż dawniej. Mamy swoją własną wizję pisma, ale jej ostateczny kształt będziemy szlifować w oparciu o Wasz głos.

Chciałem jednocześnie pożegnać czytelników cdbloga. Jeśli tu jeszcze wrócę – oczywiście gdy Mikołaj pozwoli – to raczej już tylko z jakimś okazjonalnym felietonem, ale nie żadną nową wspominkową serią (pozwoli, pozwoli – przyp. red. nacz.).

Teraz z kolegami chcemy zrobić najlepsze pismo o grach w Polsce. Ponownie. I ani kroku w tył!

Zapraszamy też starszych i młodszych fanów pisma na oficjalny fanpage Secret Service w serwisie Facebook.