Nerve. Jesteś graczem czy widzem?

Dziś premiera Nerve – filmu opartego na książce o tym samym tytule autorstwa Jeanne Ryan. W obydwu wersjach (jak przeczytałam w książce i jak sugeruje trailer filmu), uczennica ostatniej klasy liceum – nieśmiała, grzeczna Vee – postanawia spróbować czegoś nowego i rozpoczyna grę „Nerve”. Polega ona na tym, że gracze podejmują się kolejnych wyzwań, a widzowie płacą za ich oglądanie. W trailerze słyszymy porównanie: coś jak prawda czy wyzwanie. Minus prawda.

645808_1.1
Emma Roberts jako Vee

Głównym motorem napędowym jest platforma ThisIsMe (zapewne mająca imitować Facebooka), na której o wartości Twojej osoby świadczy to, ilu i jakich masz przyjaciół.  Jeśli chcesz zabłysnąć, bo na przykład do tej pory byłaś szarą myszką, Nerve jest świetną okazją. Gorzej, kiedy wyjdzie na jaw, że tak naprawdę nie możesz zrezygnować, kiedy chcesz, bo jak mówi napis na niemieckiej edycji książki „Gra skończy się, gdy my powiemy”.

Zaczyna się typowo: gradacja wyzwań, a także i nagród. Za wylanie na siebie kubła zimnej wody i stwierdzenie – „od zimnej wody robię się gorąca” – można dostać wymarzone buty (zupełnym przypadkiem organizatorzy konkursu wiedzą, o którą parę chodzi). Potem robi się coraz ciężej, ale wciąż jest to jeszcze bardziej zabawa, niż walka. Padają zadania, takie jak np. idź na oazę i zapytaj każdego uczestnika z osobna, czy ma przy sobie prezerwatywę. Dobry fun – a w zamian – dzień odnowy biologicznej lub bon na na 3 tysiące złotych na zakupy w ulubionej sieciówce. Jak zawsze to bywa w takich przygodach, kilkoro przyjaciół próbuje powstrzymać główną bohaterkę, zanim gra pochłonie ją na dobre. Ale chyba nikomu w takiej sytuacji – gdy nagrody mnożą się jak grzyby po deszczu – nie udało się przemówić do rozsądku.

645809.1
na zdjęciu: Emma Roberts, Dave Franco

Z biegiem czasu wyzwania są coraz trudniejsze… W poprzedniej edycji, jak dowiadujemy się z książki, finałowa runda polegała na staniu przy krawędzi budynku. Jednak nie przeraża to uczestników gry. Vee, jak i inni widzowie, byli przekonani, że pod uczestnikami  jest siatka, która złapie ich, jeśli spadną… że ekipa organizatorów czuwa nad uczestnikami. Wydaje się, że gospodarz nie chce śmierci graczy, bo – któż wziąłby udział w kolejnej edycji, jeśli w poprzedniej ktoś straciłby życie? Odpowiedź Nerve jest powalająca: ludzie, którzy chcą wygrywać, zawsze będą grać. Brutalna, ale szczera prawda. Dlatego wydajemy pieniądze na tysięczny kupon w lotto, mimo, że szansa na główną wygraną  jest mniejsza niż szansa na przejechanie przez samochód w drodze do totalizatora.

Wracając jednak z punktu lotto do Nerve… Ta gra, tak jak i inne, opiera się na jednej zasadzie, której uczestnicy nie są na początku świadomi – albo zwyciężasz albo umierasz. Każde kolejne wyzwanie jest coraz okropniejsze, ale i nagroda zdaje się przewyższać czekające trudności. Dlatego główny bohater zawsze podejmie kolejny krok, a manipulacja nim pozwala organizatorom rozwijać grę w kierunku, w jakim tylko zapragną.

645812_1.1
W pewnym momencie gra przestaje być zabawą…

Film, który od dziś możemy oglądać w kinach, nie jest pierwszym obrazem opartym o motyw gry. Ma sporo poprzedników, jak choćby: Gra z Michaelem Douglasem, Gamer, tudzież kultowe w tej dziedzinie Jumanji. Jednym z pierwszych takich filmów był Uciekinier z Arnoldem Szwarzeneggerem. Z gatunku science fiction jest to choćby Tron. Ten film adresowany jest jednak do młodego odbiorcy. Widać to nie tylko w krzykliwym, kolorowym trailerze, który wypełnia dynamiczna akcja i bohaterowie poniżej 21. roku życia, lecz także w książce – będącej podstawą filmu – w której dominuje potoczne słownictwo i problematyka typowa dla osób w tym wieku.

Nerve pokazuje nam bowiem bardzo aktualny problem młodzieży – osobę tak uwikłaną w media społecznościowe, że jej własne marzenia i wartości bledną w obliczu możliwości zaimponowania znajomym. Nie liczy się to, czego chce Vee i czy jest szczęśliwa.  Liczy się to, żeby inni sądzili, że jest szczęśliwa. Kiedy zrozumie, że gra jest manipulacją niewartą poświęcenia wszystkiego, w co wierzyła, będzie już za późno. Rezygnacja nie będzie możliwa… Ale Vee nie podda się bez walki.

Na podstawie książki i tego, co widzieliśmy w trailerze, można odnieść wrażenie, że kto wybierze się na Nerve do kina z pewnością doświadczy przyjemnej rozrywki, wynikającej ze śledzenia dynamicznie rozwijających się wydarzeń, charakterystycznych dla kina akcji.  Myślę jednak (i mam nadzieję, że się nie pomylę), że ten film jest czymś więcej – thrillerem, który całkiem mocno nas przerazi. Bo pokazuje, jak łatwo jest zawładnąć naszym życiem, tylko i wyłącznie przy użyciu wiedzy wyciągniętej z social mediów.


Chcesz zapoznać się z książką zanim pójdziesz do kina? A może jesteś już po seansie i chcesz porównać film z jego literackim pierwowzorem? Teraz możesz wygrać swój egzemplarz powieści Nerve w naszym konkursie! Odpowiedz na pytanie: Gdybyś był uczestnikiem podobnej gry, jakiego zadania nie wykonałbyś za żadną cenę?

Wpisy konkursowe umieszczajcie, tradycyjnie, w komentarzach pod tekstem do niedzieli 04.09. do godziny 23:59. Dwie osoby, które udzielą najbardziej intrygujących odpowiedzi, otrzymają własny egzemplarz książki Nerve. To jak – wchodzisz w to?