151 twarzy Alicji

26 listopada 1865 roku Lewis Carroll, a dokładniej – skrywający się pod tym pseudonimem profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego – Charles Dodgson, po raz pierwszy zaprosił czytelników na drugą stronę lustra. Dziś mija 151 lat od pierwszego wydania „Przygód Alicji w krainie czarów”.

Wielkie dzieło o małej Alice

Zanim jednak jego niezwykłą opowieść ujrzał cały świat, 4 lipca 1862 roku podczas rejsu po Tamizie usłyszały ją trzy córki wicerektora Oxfordu. Dodgson wymyślił i opowiedział im historyjkę o dziewczynce, która pewnego letniego popołudnia spotyka białego królika i biegnie za nim do króliczej nory. Następnie spisał ją na prośbę… Alice – najmłodszej z sióstr i 2 lata później podarował jej na gwiazdkę ilustrowany rękopis „Przygód Alicji pod ziemią”. Niespełna rok później Alicję (już nie pod ziemią, a w krainie czarów) poznał i pokochał cały świat.

Alice Liddell - pierwowzór postaci Alicji. /źródło: wikimedia commons
Alice Liddell – pierwowzór postaci Alicji. /źródło: wikimedia commons

I choć na przestrzeni lat w powieści doszukiwano się narkotycznych wizji autora, wyrazu jego pedofilskich skłonności, nawiązań do inicjacji seksualnej czy nakłaniania do zażywania środków psychoaktywnych, książka „Przygody Alicji w krainie czarów” (wraz z kontynuacją pt. „Po drugiej stronie lustra”) jest, była i będzie jednym z najsłynniejszych i największych dzieł literatury dziecięcej i literatury światowej w ogóle. Świadczą o tym nie tylko zachwyty czytelników od 1865 roku do dziś, lecz przede wszystkim ogrom dzieł powstałych na podstawie i z inspiracji „Przygodami Alicji w krainie czarów”. Nie sposób przytoczyć je wszystkie choćby z samej nazwy. To, co tutaj przeczytacie jest jedynie mocno skróconym przeglądem najciekawszych pozycji książkowych, filmowych, muzycznych i growych, nawiązujących do wybitnych książek Carrolla.

Gotowi? W takim razie zapnijcie pasy i podążajcie za białym królikiem!

 

Batman, Piekara i Sapkowski

Zacznijmy od tego, że książkę przetłumaczono na 125 języków z esperanto włącznie. „Przygodami Alicji w krainie czarów” inspirowali się najwięksi pisarze, jak Vladimir Nabokov czy James Joyce. Sukces książki sprawił (jeszcze za życia autora sprzedano ok. 180 tysięcy egzemplarzy), że znalazło się też wielu naśladowców prozy Lewisa Carrolla. Za jednego z najbardziej znanych można uznać Neila Gaimana, którego „Koralina” łudząco przypomina historię Alicji, tyle że w nieco mniej czarownej, a bardziej przerażającej krainie.

Co znajdzie Koralina za magicznymi drzwiami?
Co znajdzie Koralina za tajemniczymi drzwiami? /źródło: materiały prasowe

Od samych prób stworzenia czegoś na miarę „Przygód Alicji w krainie czarów” ciekawsze są jednak jej interpretacje. Jak na przykład ta spisana z humorem przez Andrzeja Sapkowskiego w opowiadaniu „Złote popołudnie”, gdzie cała historia opisana jest z perspektywy Kota z Cheshire, czy ta wykreowana w powieści „Alicja i ciemny las” Jacka Piekary, której fabuła została niejako osadzona po drugiej stronie lustra. Na uwagę zasługuje także japońska adaptacja dzieła – manga o tytule „Alicja w krainie serc”.

Uważny odbiorca popkultury bez wątpienia zauważy także, że Anastasia Steel z głośnej (pod wieloma względami) książki „50 Shades of Grey” także ma wiele wspólnego z Alicją. Oto niewinna panienka kuszona przez mrocznego Grey’a, trafia do nieco przerażającego, ale fascynującego, nieznanego jej wcześniej świata, a więc na drugą stronę lustra, i poznaje świat nieziemskich rozkoszy… Jeśli dodamy do tego niezamierzone walory humorystyczne książki E.L.James, porównanie tych dwóch pozycji okaże się niezłym polem do popisu dla badaczy kultury.

Stawkę najdziwniejszych odniesień do „Przygód Alicji…” w literaturze zamyka sam Batman (!), którego jednym z przeciwników jest nie kto inny jak Mad Hatter – szalony superłotr owładnięty obsesją na punkcie „Alicji w krainie czarów”.

Mad Hatter z Batmana nie jest tak uroczy jak ten grany przez Johnnego Deppa /źródło: materiały prasowe z gry Batman: Arkham Origins
Mad Hatter z Batmana nie jest już tak uroczy jak ten grany przez Johnnego Deppa. /źródło: materiały prasowe z gry Batman: Arkham Origins

 

Od kina niemego po trylogię Matrix

Pierwsza ekranizacja „Przygód Alicji w krainie czarów” powstała już w 1903 roku, czyli 8 lat po narodzinach samego kina. Trwała 12 minut (do dziś zachowało się 10) i ukazywała… zresztą zobaczcie sami:

Od tego momentu powstawały kolejne, coraz dłuższe filmowe adaptacje powieści Lewisa Carrolla – nieme, dźwiękowe, czarno-białe, kolorowe, kinowe, telewizyjne, animowane i aktorskie – we wszystkich zakątkach globu. Łącznie zebrało się ich ponad czterdzieści.

Tą, którą do czasu głośnej „Alicji…” Tima Burtona znaliśmy najlepiej i kochaliśmy najbardziej, była animacja Walta Disney’a z 1951 roku. Adaptacja ta utrwaliła wizerunek Alice jako małej blondyneczki w błękitnej sukience i z czarną wstążką we włosach. Produkcja filmu zajęła ok. 5 lat ze względu na fakt, że wszystkie sceny, zanim je narysowano, zostały odegrane przez aktorów w studio filmowym.

Jednak jeszcze dłużej trwały rozważania samego Walta Disney’a nad tym, czy książkę Carrolla warto przenieść na ekran. Jego pragnienie zrealizowania filmowej Alicji można dostrzec w jednym z odcinków przygód Myszki Mickey z 1936 roku o wymownym tytule „Through the Mirror”. Mickey zasypia tam, czytając „Alicję po drugiej stronie lustra”, w efekcie czego śni o krainie, gdzie wszystkie przedmioty żyją. Uważny widz zauważy także, że w 1940 r. Disney nawiązał do książki o Alicji w filmie animowanym pt. „Pinokio”.

Wśród filmów niebędących bezpośrednią adaptacją dzieła Lewisa Carrolla, prym bez wątpienia wiedzie „Matrix”. Film (jeszcze wtedy) braci Wachowskich nie tyle naszpikowany jest zapożyczeniami z „Przygód Alicji w krainie czarów”, co w całości oparty jest na schemacie tej powieści. Historii Neo chyba nikomu przytaczać nie trzeba, przypomnę tylko, że zaczyna się od tego, jak główny bohater zasypia, po przebudzeniu (?) podąża za białym królikiem (który w tej wersji jest tatuażem na ciele dziewczyny), by następnie przedostać się do innej rzeczywistości i odkryć, że nic nie jest takie, jakim się wydaje.

Motywy zaczerpnięte z „Przygód Alicji w krainie czarów”, a także aluzje do dzieła, pojawiają się też w produkcjach takich jak: „Spirited Away”, seria „Star Trek”, „Park Jurajski”, „Interkosmos”, „Futro: Portret Wyobrażony Diane Arbus” i wielu, wielu, wielu innych…

 

I followed Alice into Wonderland…

Tak śpiewał Steve Tyler z Aerosmith w piosence „Sunshine”, której teledysk nawiązuje oczywiście do „Przygód Alicji w krainie czarów”. Jako, że sentencję tę poprzedzają słowa I sold my soul for a one night stand…, wiadomo, że jego interpretacji bliżej jest do tej z „50 twarzy Grey’a”, niż do oryginału.

Jeśli chodzi o muzykę inspirowaną książkami o Alicji w krainie czarów, tutaj też możemy wyszczególnić dwie grupy utworów. Pierwsza zawiera pozycje stanowiące ścieżki dźwiękowe musicali, animacji, oper i baletów adaptujących tekst Lewisa Carrolla oraz piosenki powstałe na potrzeby promocji filmów, jak utwór „Alice” Avril Lavinge czy „Just like fire” Pink. Druga grupa to oczywiście piosenki, których autorzy zainspirowali się prozą mistrza.

Do czerpania weny z książek Carrolla przyznawali się członkowie zespołu The Beatles. Ich wpływ można usłyszeć w piosenkach „Helter Skelter” czy „Come Together”. Jednak pod tym względem, palmę pierwszeństwa wśród zespołów lat 60. należy oddać Jefferson Airplane i ich piosence „White Rabbit” z 1967 roku, która – jak na lata 60. przystało – nie kryje, że autorom przygody Alice kojarzą się z reakcjami na różne narkotyki. Dla przykładu: When the men on the chessboard get up and tell you where to go/ And you’ve just had some kind of mushroom, and your mind is moving low/ Go ask Alice, I think she’ll know… Faktycznie, twórcom tekstu trudno jest odmówić prawa do takich skojarzeń…

Ciekawe odniesienie do książki znajdziemy też w klipie do piosenki „What You Waiting for?” Gwen Stefani. Piosenkarka traci wenę, więc udaje się na sesję terapeutyczną, podczas której biały królik przenosi ją do krainy czarów, gdzie Gwen – jako Alicja – odnajduje swoją zaginioną kreatywność.

Szpital psychiatryczny i wirtualna rzeczywistość

Branża gier wideo również ma się czym popisać, jeśli chodzi o czerpanie wzorców z „Przygód Alicji w krainie czarów”. Na podstawie filmów Disney’a – animowanego z 1951 roku oraz aktorskich z lat 2010 i 2016 – powstało kilka gier komputerowych dla dzieci. Japończycy we współpracy z Walt Disney Company stworzyli także grę Kingdom Hearts, która łączy świat Disney’a (w tym Alicji w krainie czarów) z rzeczywistością serii Final Fantasy. Skupmy się jednak na grach nie dla dzieci.

Manhunt, stworzona przez studio Rockstar Games komputerowa gra akcji, wykorzystuje postać białego królika, który tutaj nie jest jednak zabawnym i poczciwym przyjacielem Alice, a makabrycznym antagonistą głównego bohatera. Postać mężczyzny w cyrkowym stroju oraz sposób, w jaki postać ta jest przedstawiona w drugiej części gry, wyjaśnia, dlaczego media i odbiorcy uznali Manhunt za grę nadmiernie brutalną.

Niebezpieczne umysły ze studia Rogue Enterteinment postanowiły natomiast pokazać mroczną stronę samej Alicji. American McGee’s Alice to krwawa i makabryczna adaptacja książek Carrolla, gdzie Kraina Czarów nie jest groteskowym marzeniem sennym bohaterki, a jej chorą halucynacją będącą efektem schizofrenii katatonicznej. Gra doczekała się dwóch kontynuacji – produkcji Spicy Horse – gry przygodowej Alice: Madness Returns oraz filmików pod wspólnym tytułem Alice: Otherlands.

Największym osiągnięciem ostatnich lat jest w tym miejscu nasza rodzima Alice VR. Stworzona przez gliwickie Carbon Studio, a wydana przez Klabater gra eksploracyjna wykorzystała tematykę „Alicji w krainie czarów” jako metaforę przenoszenia gracza do wirtualnej rzeczywistości. Ponadto sięgnęła po takie hasła z książki, jak „Eat me” i „Drink me”, symbol białego królika oraz powiększanie i zmniejszanie postaci – tak, by mogła zmieścić się do króliczej nory.

„Alicja w krainie czarów” poza tym wszystkim, co tu wymieniłam i na co nie starczyło już miejsca, doczekała się także licznych adaptacji scenicznych. Została przełożona na operę, operetkę, musical, balet i dziesiątki spektakli teatralnych. Alicja jest też muzą artystów plastyków, dla których temat przechodzenia na drugą stronę lustra jest niezwykle wdzięczny i stymulujący. Książkami Carrolla inspirowali się m.in. Salvador Dali i Banksy, grafiki z udziałem Alicji tworzył znany parodysta Disney’a – Jose Rodolfo Loaiza Ontiveros, a zdjęcia przedstawiające Alice oczami Annie Leibovitz znalazły się w magazynie Vogue.

Alice On The Catwalk by Banksy
Alice On The Catwalk by Banksy

Teraz razem z Alice stoimy u progu wirtualnej rzeczywistości, która dla nas, współczesnych, jest niczym carrollowska druga strona lustra. Co przyniesie przyszłość? Pozostaje czekać z szeroko otwartymi oczami i zastanawiać się, jakie twarze Alicji przyjdzie nam jeszcze zobaczyć.