7 rzeczy, za które pokochaliśmy Syberię Benoîta Sokala

Co takiego miała w sobie Syberia, że – choć minęło 15 lat od premiery pierwszej części, a jej miłośnicy to w zasadzie takie starowinki jak ja – wciąż jest na ustach wielu? Latami marzyliśmy o tym, aby Benoît Sokal zaszczycił nas kolejną częścią o Kate Walker, aż w końcu udało się. Syberia 3 ma zadebiutować w marcu tego roku, a mnie wzięło na wspomnienia. Postanowiłam przypomnieć sobie, za co pokochaliśmy wzruszający, surrealistyczny świat Syberii.

1. Za metaforyczną historię o pogoni za marzeniami

Kate Walker – prawniczka z Nowego Jorku – przyjeżdża do malowniczego alpejskiego Valadileine, aby przejąć fabrykę zabawek Voralbergów. Jednak właścicielka – Anna Volarberg – nagle umiera, a jedyny spadkobierca znajduje się ponoć gdzieś na Syberii. Kate zaczyna więc podróż śladami Hansa. Na początku jest to wyjazd w imieniu firmy. Później mamy okazję obserwować, jak w Kate rodzi się bunt przeciwko szarej rzeczywistości, jak zmienia się ona w prawdziwą podróżniczkę. Bohaterka odkrywa, że Hans, odrzucony przez własnego ojca z powodu ułomności, uciekał w coraz to inne miejsca, a wszędzie, gdzie się pojawił, próbował wprowadzić w życie swoje automaty. Jednak jego prawdziwym marzeniem, zaszczepionym jeszcze we wczesnym dzieciństwie było to, by móc zobaczyć mamuty – bowiem pewna z legend głosiła, że gdzieś tam istnieje miejsce zwane Syberią, gdzie te przeogromne istoty wciąż żyją.

2. Za postać Kate Walker i świetny polski dubbing

Chociaż Kate każdemu napotkanemu człowiekowi chwaliła się, że jest prawniczką oraz brzydziła się wyciągnąć potrzebny jej kij z jeziora (bo był „mokry i oślizgły”), wreszcie nauczyła się zaradności. Przestała być nowojorską paniusią, stała się odważniejsza, a w końcu nauczyła się też łowić ryby na przynętę oraz wspinać po stromych zboczach górskich. Kate poświęciła swoją karierę dla Hansa, aby ten mógł spełnić swoje marzenia. Wybaczaliśmy jej nawet wiekopomne (oraz nagminne) „Bez sensu, zamknięte”, bo dubbing Brygidy Turowskiej był tak wspaniały, że nawet nie chcieliśmy sobie wyobrażać innej osoby w tej roli.

3. Za nietuzinkowych, ekscentrycznych bohaterów

  • Za Oskara – robota malkontenta i służbistę, który z początku jest (przepraszam za wyrażenie) nieco niedorobiony (bo bez nóg, które musimy dla niego znaleźć). Boi się rdzy i śniegu – generalnie to straszny z niego tchórz, ale w ostateczności okazuje się niezastąpionym towarzyszem niedoli i jedynym ratunkiem dla Hansa.
  • Za Juki – hybrydę psa, foki i niedźwiedzia z nieproporcjonalnie dużym zadkiem, który wdzięcznie przeciągał się na śniegu i niejednokrotnie sprowadzał na nas kłopoty.
  • Za telefonicznych znajomych Kate – chłopaka idiotę, rozwiązłą matkę, przyjaciółkę zakupoholiczkę i koszmarnego nadgorliwego szefa.
  • Za pędzących bimber rektorów uniwersytetu, ślepawego kapitana biorącego konar za kozackiego jeźdźca i za wielu wielu innych…

4. Za graficzną otoczkę gry

Nie uświadczymy tu – z racji wieku gry – grafiki Full HD, obrazu w formacie 16:9, ani innych “fajerwerków”. Mimo to, choć minęło 15 lat, Syberia wciąż cieszy oko. Warto jednak nadrobić ten tytuł jak najszybciej , bo za kolejne 15 lat z Kate Walker mogą zostać trzy rozmazane piksele.

5. Za jedyną w swoim rodzaju atmosferę

W pewnym sensie na atmosferę gry składają się takie czynniki jak grafika, muzyka i fabuła. Tu wszystko zagrało jak spod palców wirtuoza. Dech w piersiach zapierały malownicze, dopracowane w każdym szczególe scenerie, które – mimo iż w niektórych lokacjach spędzić mieliśmy jedynie kilka sekund – w żadnym wypadku nie zostały potraktowane po macoszemu. Całości dopełniała zaś wzruszająca muzyka, w którą twórcy włożyli serca i dzięki której w Syberii zawsze czujemy się tak, jakbyśmy brali udział w baśni.

6. Za brak czasówek i zręcznościówek

Tak, tu należą się twórcom podziękowania, bowiem czasówki i zręcznościówki są czymś, za czym miłośnik point’n’clicków – mówiąc najprościej – nie przepada. Mimo to, dostaliśmy wiele zagadek przedmiotowych na wielu rozległych i pięknych lokacjach. Rozgrywka okraszona była również długimi pamiętnikami, gazetami, opowiadaniami, które były po prostu interesujące. Docenialiśmy też to, że trzeba było sporo pogłówkować, a gra wyciągała nas z realnej rzeczywistości i wciągała do swojego świata na długie godziny.

7. Za Jukoli…

… czyli zaginione plemię małych, śmiesznych kreatur poubieranych w grube futra. Ich baśniowa wioska skradła me serce od pierwszej chwili, do tego stopnia, że od zaraz mogłabym tam zamieszkać, gdyby nie to, że temperatura wynosiła tam chyba minus 500 stopni Celsjusza… Mieli oni w dawnych czasach opiekować się mamutami, a nawet – dzięki tej opiece – doprowadzić do tego, że garstka mamutów zachowała się jeszcze na Syberii.

Nie pozostaje nam nic innego tylko czekać, by móc przekonać się, czy trzecia odsłona Syberii oczaruje nas w równym stopniu, co dwie poprzednie. W końcu czekaliśmy tyle lat, to wytrwamy jeszcze tych kila miesięcy. Ja jednak nie mam wątpliwości, że te wszystkie lata zostaną porządnie wynagrodzone.