Co musisz wiedzieć o nowym Hitmanie?

Hitman powraca i po raz kolejny został nam zaserwowany przez duńskie studio IO-Interactive, działające w kooperacji z wydawcą Square Enix, który odpowiedzialny jest za takie rarytasy jak Deus Ex: Bunt ludzkości, Final Fantasy czy Life is Strange.

6 epizodów, które były stopniowo wypuszczane w wersjach cyfrowych w ubiegłym roku, zebrano i umieszczono w jednej wersji pudełkowej, która ma dziś swoją polską premierę. Zamiast więc czekać z niecierpliwością na każdy kolejny odcinek, od dziś możemy przejść je wszystkie za jednym podejściem. Co warto wiedzieć, zanim się za to zabierzemy?


Człowiek-uderzenie

Twórcy gry obiecali, że Agent 47 powrócił do formy z czasów swej świetności, bowiem deweloperzy w trakcie tworzenia gry brali pod uwagę przede wszystkim oczekiwania graczy. Obietnicę spełnili połowicznie. Najnowszy Hitman wprawdzie sięga fabularnie do swych poprzedników (bohater to wciąż nieustraszony i wyrafinowany płatny zabójca), jest jednak grą nieco inną niż poprzednie. Po pierwsze tytuł ma charakter bardziej epizodycznej przygodówki akcji, a po drugie – gracz dostaje, tak bardzo popularny ostatnimi czasy, otwarty świat gry. A zatem nie ma tu już liniowości rozgrywki. Za to dzięki sandboksowej formie możemy liczyć na dłuższy czas spędzony na zabawie.

Niczym Krwawa Forsa

Pamiętacie czwartą odsłonę Hitmana – Krwawą Forsę? Podobała się? To dobrze, bo właśnie do tej części nowemu Hitmanowi jest najbliżej. Koncentrujemy się na otwartych, zachęcających do eksploracji lokacjach, a zadania możemy wykonać na wiele różnych sposobów. Do dyspozycji dostajemy również przebrania maskujące bohatera i misje poboczne. Niektóre z nich są dostępne jedynie chwilowo, w zależności od naszych postępów w głównych misjach fabularnych.

kadr z gry Hitman: Krwawa Forsa

Czas akcji: długi;

miejsce akcji: wiele

Choć premiera już dziś, za grę warto zabrać się w weekend – pełna eksploracja jej świata wynosi bowiem ponad 40 godzin. Jeśli więc wyśpicie i najecie się na zapas, to macie szansę na przejście gry w dwa dni.

Podczas tych 40 godzin odwiedzimy wiele malowniczych miejsc w Paryżu, Włoszech, Maroku, Tajlandii, Japonii i obowiązkowo w Ameryce (byłoby przecież profanacją, gdyby Ameryka nie pojawiła się w grze). Agent 47 nie przebywa tam jednak aby wypoczywać i opalać swoją seksowną łysinę. O nie! Każdorazowo dostanie zadanie mające na celu sprzątnięcie jakiegoś jegomościa.

Gra oferuje zróżnicowane podejście do tematu zabójstwa. Zostawia nam szerokie pole do popisu i inwencję twórczą psychopaty. Mordować możemy bowiem na różne sposoby. Piłka golfowa eksplodująca na głowie przeciwnika? Proszę bardzo! Pod tym względem deweloper zdecydowanie zadbał o gracza, dając mu możliwość spełniania swoich mrocznych fantazji. Również sztuczna inteligencja postaci pobocznych została tutaj ulepszona. Dotąd przeciwnicy w Hitmanie nie grzeszyli zbytnio rozumem. Teraz jest inaczej.

Można łatwiej, ale czy trzeba?

Najnowszy Hitman umożliwia nam posiłkowanie się wieloma ułatwieniami, takimi jak mapa, opis wszystkich questów, podpowiedzi co następnie należy zrobić i czego użyć (można je jednak wyłączyć). Nie trudno zauważyć, że w ostatnim czasie wiele gier umożliwia graczowi różne style przechodzenia gry. Mianowicie, jeśli chcę skupić się przede wszystkim na fabule gry, włączam wszelkie możliwe podpowiedzi, a jeśli jestem graczem hadrkorem, to gram na najtrudniejszym poziomie, gdzie do wszystkiego trzeba dochodzić samemu. Gracz o takim stylu przechodzenia tytułu nie poprzestanie z pewnością na 40 godzinach rozgrywki.

Co Hitman robi w wolnym czasie…

Chlebem powszednim będą tu wszelkiego rodzaju włamania, infiltrowanie, wtargnięcia przez okna, przebieranki (Agent 47 w stroju księdza – to warto zobaczyć), gotowanie spaghetti, podsłuchiwanie i ratowanie świata przed rozprzestrzenieniem się zabójczego wirusa. Dzień jak co dzień. Nasze przyszłe ofiary obfitują w bogate i skomplikowane historie, z którymi chcemy się zapoznać. Wszystko to sprawia, że każdy kolejny epizod gry jest niczym odcinek serialu sensacyjnego z niebanalną fabułą. Nie jest to już jedynie bieganina z giwerą w ręku. Wszystko ma drugie dno, swoją historię i własną (nie)moralność. Fajnym urozmaiceniem jest też wykorzystywanie bazy wypadowej bohatera niczym w grze Dying Light. W bazie tej możemy zmienić strój (jeśli znudził nam się już gajerek i czerwony krawat), a także wymienić broń na tę, która akurat odpowiada nam najbardziej.

Zaskakujące interakcje, różnorodność sposobów na wykonanie misji, przebieranki, skradanki, ciekawe historie,  rozległe mapy i urzekające widoki – tak najprościej można opisać najnowszego Hitmana.

Ale takie szufladkowanie byłoby zdecydowanie krzywdzące. Świat Hitmana jest czymś więcej. Otoczenie jak i sam bohater wydają się żywi, myślący i dynamiczni. Wyciągnięto z poprzednich części to, co najlepsze i odważnie okraszono to sandboksem. Czy warto było ryzykować i jak to wyszło deweloperom? Polecam przekonać się na własnej skórze!