Halo vs Mass Effect –
Gra o (kosmiczny) prom

Panie i panowie, gracze i graczki! Będziemy dziś świadkami niezwykłego pojedynku między dwoma doskonałymi światami wyjętymi prosto z klasyków gier komputerowych! Przed wami…. Uniwersum Halo kontra uniwersum Mass Effect! Kto bardziej złoi kosmiczny tyłek swemu przeciwnikowi? Kto wygra walkę i zostanie okrzyknięty największym badassem multiwszechświatów? Przekonamy się już za chwilę! (Pana siedzącego z tyłu i wykrzykującego „oczywiście, że wygra Mass Effect – oni mają Krogan!” prosimy o uspokojenie się.)

 

Wielkość statków – 1:0 dla Halo

Mówi się, że rozmiar nie ma znaczenia, jednak gdyby Komandor Shepard dysponował pojazdami o wielkości Infinity, to Żniwiarze pomyśleliby 8 razy, zanim zechcieliby z nim zadrzeć. W ostatniej rundzie komandor Shepard dostaje więc z działa statku UNSC, co nie kończy się dla niego dobrze. Nawet próby użycia biotyki tu nie pomogą…

 

Pojazdy w Halo vs Mako– 1:0 dla Halo

Podczas gdy w ME dane nam będzie podróżować jedynie w pojeździe nazwanym Mako (o którym krążą legendy, a już na pewno sieciowe memy) to Halo da nam możliwość skorzystania z dużo większej ilości pojazdów i w dużo większym zagęszczeniu. I mimo, że Mako zdaje się gwałcić wszelkie prawa fizyki niezależnie od planety (co jest paradoksalnie atutem), to sam jeden przegrywa walkę z dziesiątkami różnorodnych blaszaków z Halo.

 

 

Polski dubbing – 0:0

Obaj przeciwnicy na ringu tak mocno dostali w kość, że aż polała się krew. Tę rundę przegrały z pewnością moje i innych graczy uszy, które już nigdy nie “odusłyszą” pewnych rzeczy zaprezentowanych przez polski dubbing…

 

Książki z uniwersów – 1:0 dla Halo

Nikt Ameryki nie odkryje, gdy stwierdzi, że książki pisane przez Drew Karpyshyna do mistrzowskich nie należą. Historie specjalnie nie zachwycają, choć są fabularnym spoiwem między kolejnymi częściami trylogii Mass Effect. Powieści dziejących się w świecie Halo jest dużo więcej i są zdecydowanie bardziej godne polecenia. Minusem jest tylko to, że w naszym nadwiślańskim kraju przetłumaczono ich zaledwie kilka. Jednak Halo to nie tylko gry i książki czy komiksy. To również krótka, japońska seria animowana (Halo: Legendy) oraz seriale internetowe (Nightfall oraz The Fall of Reach również będący animacją). Fani Halo dostali także pełnometrażowy film o tytule Naprzód do świtu (2012).

Jako miłośniczka Mass Effect czuję się niedopieszczona i targa mną nieustające rozgoryczenie, ale zaraz pocieszam się myślą o zbliżającej się Andromedzie. Druga budząca nadzieję informacja to ta, że wraz z grą pojawić ma się także kolejna książka, której akcja będzie działa się właśnie w galaktyce Andromedy.

 

Żniwiarze vs Plaga – 1:0 dla Mass Effect

Obie te obce formy są wrogie naszym bohaterom. Nie różni ich znowu tak wiele, więc walka będzie zażarta. Zarówno jedna, jak i druga jest jakby końcowym stanem ludzkości, nieodwracalnym stadium ewolucyjnym. Obie zostały stworzone przez wszechwiedzącą cywilizację sprzed eonów świetlnych. Obie są mieszanką technologii i istot organicznych.

Ale Żniwiarze lepiej wyglądają (a pierwsze wrażenie, nie ma co ukrywać, liczy się najbardziej) i – o niebiosa! – jak oni brzmią!

 

 

Proteanie vs Forerunnerzy – 1:1

Obie rasy są rasami starożytnymi, więc dysponują z pewnością podobną technologią. Obie uznawane są za bogów, obie okazują się być zupełnie czymś innym, niż początkowo przypuszczaliśmy. Jakby tego było mało – obie rasy zabunkrowały jednego ze swych przedstawicieli w krypcie, aby mógł wybudzić się tysiąclecia później. Nie ma szans – tu musi nastać remis. Choćby dlatego, że po tysiącleciach leżakowania jeden i drugi jest jakby mało… ruchliwy.

 

UNSC vs Cytadela – 1:0 dla Halo

Załogi należące do Cytadeli potrafią poruszać się z dużo większą prędkością od tych z UNSC, ich manewry są jednak ograniczone względem położenia przekaźników masy. UNSC przemieszcza się wolniej, jednak potrafi pojawiać się w dowolnie przez siebie wybranym miejscu na mapie. Ta bitwa już z góry grozi kapitulacją załóg Cytadeli.

 

Postacie – 1:0 dla Mass Effect

Postacie w Mass Effect po całym czasie spędzonym na rozgrywce stają się niemal naszą rodziną. Chcemy (i możemy) poznawać ich przeszłość, ich filozofię życia, a gdy umierają – płaczemy. W Halo nie uświadczymy już tak głębokich relacji ani interesujących bohaterów. Za wyjątkiem kilku, wszystkie wojaki to po prostu twarde wojaki, a wszyscy obcy to standardowi, źli obcy.

 

Cortana vs Edi – 1:0 dla Halo

Cóż, Cortana nie brzmi. Co mam na myśli? Jej głos nigdy nie należał do specjalnie syntetycznie brzmiących, co osobiście bardzo mnie razi. Masseffectowa Edi brzmi za to jak rasowa SI, co nadaje jej postaci charakteru i przypomina o jej pochodzeniu. Mimo to Cortana jest tą, która towarzyszy graczowi na stałe i z którą głównego bohatera łączy coś więcej, podczas gdy Edi migdali się tylko do naszego pilota i jest na tyle nieprzewidywalna, że pozwala sobie zaimplementować się samodzielnie w martwe ciało robota (martwe ciało robota… gubię się powoli w tym futuryzmie…).

 

Moc fabuły – 1:0 dla Mass Effect

Mass Effect ma historię tak głęboką jak bebzon Volusa. Fabuła w Halo nie wciąga tak jak w ME. Nie znaczy to jednak, że jej nie ma i że gra ogranicza się do bycia bezcelowym shooterem. Jest trochę niesprawiedliwe, że porównuję te dwie gry na tej samej płaszczyźnie, zwłaszcza że Mass Effect jest erpegiem, a te – jak wiadomo – obfitują w wątki fabularne. Mimo to, historia w Halo jest długa jak macki Hanara i zwykłemu śmiertelnikowi braknie weekendu, by zorientować się, jaka gra i jaka książka powinna po sobie nastąpić chronologicznie.

Fabuła najnowszej gry z uniwersum Halo – Halo Wars 2 toczy się 28 lat po wydarzeniach z Halo Wars, a zarazem niedługo po tych znanych z Halo 5. Myślę wiec, że dobrze byłoby zacząć przygodę z grami właśnie od Halo Wars, aby móc stosunkowo gładko wejść w ten wielopłaszczyznowy świat.

 

Komandor Shepard vs Master Chief – 1:1

No dobrze, oto finałowe starcie. Obaj panowie mają podobne uzbrojenie i odnawiające się tarcze, jednak fizycznie Shepard zdecydowanie nie wygra tej bitwy. Master Chief został przecież jakby „wyhodowany” do życia na wojnie. Zaaplikowane Masterowi sterydy i półtonowy pancerz Mjolnir bez wysiłku powalą komandora N7. Jednak to Shepard nadrabia gadką i prezencją. A już zwłaszcza jego damska wersja. Wyszczekana, wysportowana, w pełni edytowalna, a w dodatku widziana z perspektywy TPS. Czegoż więcej chcieć panowie? No czegoż więcej ja pytam?

 

WYNIK – 7 dla Halo : 5 dla Mass Effect

Walka była zacięta, tłumy szalały, a krew bryzgała po ścianach. Tym razem to Halo nieznacznie wysunęło się na prowadzenie. Bo choć Mass Effect łączy z Halo zasadniczo podobna tematyka, to na wielu płaszczyznach tytuły te są po prostu nieporównywalne. Nie ma jednak, o co robić burzy, bo najlepiej samodzielnie wyrobić sobie zdanie o tym, które z uniwersów pasuje właśnie Tobie. Nie zrobisz tego inaczej, jak grając w oba tytuły. Tylko najlepiej weź tydzień urlopu. Albo od razu – rzuć tę robotę!