Obalamy 10 najpopularniejszych
mitów o graczach!

Do  napisania poniższego artykułu skłoniło mnie wiele czynników. Wielokrotnie grając w multi dostawało mi się po głowie tylko za to, że jestem kobietą. Ale czarę goryczy przepełniło pytanie zadane mi podczas ostatniej rozmowy kwalifikacyjnej: Ale co kobieta w ogóle robi w grach komputerowych? No jak to co? Gra!

MIT I

Gracze nie chodzą na randki, chyba że z PlayStation.

Tak, tak, a gracze płci męskiej nigdy nie mieli kontaktu z płcią piękną wykraczającego poza powiedzenie „cześć”. Gracz umiera nie ze starości, a z przeżarcia pizzą, dzierżąc w ręku stygnącego pada, a wszystko to obowiązkowo w stanie dziewiczym.

MIT II

Gracze są grubi, pryszczaci i jedzą tylko kebaby, zapijając je colą.

Może i granie ułatwia prowadzenie niezdrowego trybu życia, ale nie jest to regułą. Znam wiele osób, które poza graniem zajęły się również kulturystyką (zainspirowane wyglądem wszystkich tych napakowanych sołdatów z Call Of Duty). No bo skoro piksele mogą być napakowane to czemu nie ja?

MIT III

Gracz = osoba uzależniona od gier

Większość graczy nie jest uzależnionych (choć ja z pewnością tak xD). Często słychać zarzuty, że gdy tylko wejdziemy do świata gry, to nie mamy umiaru i samokontroli. Oficjalnie dementuję: to wszystko pomówienia. No, chyba że rozchodzi się o Mass Effect. Wtedy nie ma mnie dla świata przez minimum 3 tygodnie. Zazwyczaj po takim seansie okulista przepisuje mi kilka dioptrii więcej. Mówi się też, że gracz nie potrafi odnaleźć się w prawdziwym świecie, bo nie wie, jak on funkcjonuje. No cóż…. Po co mi prawdziwy świat, skoro mam GTA? Tam przynajmniej mogę rozjechać kogoś samochodem. A w rzeczywistości… No niby też, ale niekoniecznie wpisuje się to w ogólnoprzyjęte normy zachowań.

MIT IV

Gry ogłupiają i wzmagają agresję.

Wraz z powstaniem pierwszej gry powstała pierwsza dyskusja o tym, czy gry wpływają na zmiany w zachowaniu (w szczególności u dzieci). Bardzo sceptycznie podchodzę do zajmowanego najczęściej przez księży stanowiska, że komputer to dzieło szatana, jednak nie będę też stała murem za tymi, którzy mówią, że granie nie wpływa na podwyższenie agresji. Nie żebym latała po firmie z kijem baseballowym, ale czasami w mojej głowie rodzą się takie myśli, że ręka, noga, mózg na ścianie, a oczy na widelcu… Tyle, że myśli to nie czyny i nawet jeśli ktoś uwielbia rozbryzgiwać mózgi w wirtualnym świecie, nie oznacza to, że ma predyspozycje, by robić to w realu.

MIT V

Gry są dla dzieci.

Aha, akurat! Zwłaszcza te erpegi, w których odwiedzamy metresy, a w tle latają flaki. A tak na poważnie – uważam, że świat nie zszedł jeszcze (ostatecznie) na psy (ale to kwestia czasu) i twórcy dbają również o intelektualne zadowolenie gracza. Wielu jednak myśli, że gry to tylko rozrywka audiowizualna. Bzdura. Jest wiele gier, przy których uroniłabym łzy (gdybym tylko nie cierpiała na zespół suchego oka).

MIT VI

Wszyscy gracze to faceci.

Bo kobieta nie jest prawdziwym graczem. Ba! Grając kiedyś w multi dostałam wiązankę o tym, że kobieta to nawet nie człowiek! Od tego momentu udaję faceta, bo boję się o życie. A tak naprawdę, mimo, że ta wiadomość może zaboleć, to oznajmiam, że kobiety naprawdę grają w gry. Co więcej, większość z nich to wcale nie pasztety, które marzą o tym, byś się nimi zainteresował (bo przecież tylko dlatego UDAJĄ graczy). No, w każdym razie nie wszystkie.

 

MIT VII

Gracz używa albo tylko peceta, albo tylko konsoli.

Jeśli jest inaczej i używa obu, to nikt nie bierze go na serio. Prawdziwy gracz musi być wierny jednej platformie. Musi dokonać tego życiowego wyboru. No bo jak tak można grać na dwa fronty? To niemal jak zdrada! #PCmasterrace albo giń!

MIT VIII

Grasz w gry? A grałeś w X? (w miejsce X wstaw dowolny tytuł, którego zapewne nie znasz).


To, że ktoś jest graczem, nie oznacza, że grał w każdy tytuł tego świata. Poważnie. Mam nadzieję, że nie zniszczyłam Wam marzeń. Graczem nazywają się nawet ci, którzy łupią w jeden, dwa tytuły, bądź specjalizują się jedynie w produkcjach danego typu. To, że gram w shootery, nie oznacza, że spędzam tyle samo czasu w strategiach (których po prostu nie cierpię, z pewnością z uwagi na to, że trzeba przy nich dużo myśleć, a za dużo myślenia męczy). Jest to analogiczne do innych maniaków. Czytelnik nie czyta wszystkiego, co wpadnie mu w ręce. Kinoman nie ogląda wszystkiego, jak leci itp., itd., itp.

MIT IX

Gracze tracą życie na granie…

… powiedziała osoba spędzająca 4 godziny dziennie, oglądając kolejny nic nie wnoszący do życia serial na Netfliksie. Urzekła mnie ostatnio jedna grafika, której tekst w wolnym tłumaczeniu brzmiał: Jestem graczem nie dlatego, że nie mam życia, tylko dlatego, że zdecydowałem się mieć ich wiele. Poezja. Niektórym wydaje się też, że gracze spędzają przy kompach 24 godziny na dobę. To nieprawda. Robią przerwy na pracę i spanie!

MIT X

Gracze są antyspołeczni i nie mają poczucia humoru.

Może i jestem trochę nolajfem (chociaż jak się rozbujam, to potrafi zabraknąć magicznego wywaru na  imprezie), ale braku poczucia humoru to mi nikt nie zarzuci. Nie wiem, czy zwykli śmiertelnicy wiedzą, że osoby grający głównie w multi, mają znajomych na całym świecie. Ja jednak nie szaleję za kontaktami z ludźmi, a mimo to potrafię się wśród nich odnaleźć. Moja mama mówi nawet, że powinnam zrobić doktorat z manipulacji emocjonalnej. I to dlatego pół rodziny mnie nienawidzi. Nie dlatego, że jestem graczem.

Każdy gracz jest inny, tak jak różni są wszyscy ludzie. I nie przeczę, że nie ma spasionych i bladych od braku słońca graczy. Skądś przecież ten krzywdzący obraz gracza się wziął. Ale tak naprawdę jesteśmy (w większości) normalnymi ludźmi, którzy lubią po prostu skoordynowane wciskanie klawiszy bardziej niż inni.

W tekście słowo gracz pojawiło się 25 razy z racji braku lepszego zamiennika. Za powtarzalność przepraszam. A może Wy wymyślicie coś kreatywnego jako synonim do gracza? Od razu uprzedzam, że no-life z góry odpada. 🙂