5 rzeczy, których nauczysz się grając w skradanki!

Granie w skradanki daje sporą satysfakcję. Szczególnie wtedy, gdy NPCe są tak głupie, że gdy przekradasz się za ich plecami jak słoń w składzie z porcelaną, i tak nic nie widzą ani nie słyszą. Nie to, co Twoja żona, która słyszy każdy szmer, gdy cichutko jak myszka wkradasz się do domu po północy. Co tam uzbrojeni po zęby terroryści, kiedy Ty znasz cenę potyczek z żoną uzbrojoną w wałek do ciasta!

Mimo to trzeba jednak przyznać, że gry uczą. A w szczególności uczą skradanki. Czego nauczyły mnie gry takie jak: Metal Gear Solid, Splinter Cell, Styx czy Deus Ex? Oto moja lista nabytych dzięki nim umięjętności:


 

1. Zawsze zapoznaje się z rozmieszczeniem kamer w pomieszczeniach

Kiedy wchodzę do banku, pierwsze co robię, to rozglądam się za położeniem kamer. Nie żebym od razu szukała też miejsc, w których można się ukryć albo gdzie można schować ciała. Po prostu dobrze jest wiedzieć, gdzie są martwe punkty kamer (bo ponoć kamery dodają 5 kilo, a nikt nie lubi wychodzić gorzej, niż wygląda w rzeczywistości ).

Grając w skradanki nabawiłam się też dziwnego zboczenia przy bankomatach. Otóż zbliżając się do „ściany płaczu” już z połowy kilometra wychwytuję miejsca, gdzie może ukryć się napastnik. Święcie wierzę bowiem w to, że wyglądam jak milion dolców i ktoś jeszcze pomyśli, że tyle też mam na koncie (a to by się bandzior zdziwił).

Deus Ex – tak należy obchodzić się z kamerami

 

2. Unikam światła i popierdywania

Jest to złota zasada Styxa. Może wydawać się, że ten prostacki humor goblina nie ma uzasadnienia. Jednak sprawdza się on znakomicie, kiedy nagle o trzeciej w nocy zapragnę iść na jogging w mojej niekoniecznie bezpiecznej okolicy. Najgorszym, co mogłabym zrobić, aby narazić swe zdrowie (a nawet życie) na szwank to pojawić się w zasięgu światła latarni ulicznej. Mogłabym wtedy zostać, krótko mówiąc, źle zinterpretowana. A nawet jeśli nie, to w pewnych miejscach o pewnych porach nocy lepiej udawać, że nas nie ma. Lepiej nie kusić losu. O nagłym popierdywaniu nie muszę chyba się rozpisywać. Szanujmy innych i nie popierdujmy, myśląc, że nikogo nie ma w okolicy. Ktoś jest ZAWSZE.

Styx – zawsze w cieniu, choć ze zwieraczami miewa problemy

 

3. Jestem podejrzliwa wobec dronów

Na wszelki wypadek, gdy na horyzoncie spostrzegam drona, chowam się w krzaki. Boję się, że to dron szpiegowski. Albo, że zacznie znienacka strzelać, nawet jeśli (a może zwłaszcza jeśli) jest to tylko nowy, komunijny prezent dzieciaka sąsiadów. Nie ufam też owadom, które za długo się koło mnie kręcą (wolę wierzyć, że to latające mikrokamery, niż że to dlatego, że zapomniałam wziąć wczoraj prysznic).

Splinter Cell – od dronów chyba bardziej nienawidzę tylko mechów

 

4. Uważam gdzie stawiam kroki

Będąc sama na obszarze, na którym wolałabym nie być (a zdarza mi się to podejrzanie często), wolę nie zwracać na siebie uwagi (zwłaszcza, że mam naturalny wyraz twarzy, który od razu prosi się o łomot). Kiedy tylko podchwycę kontakt wzrokowy z kimś obcym, od razu – nie wiedzieć czemu – pyta mnie, czy „zgasić mi światełko”. Lubię słońce, więc nie kontynuuję rozmowy, a jedynie umykam w innym kierunku. Aby jednak do zaczepek nie dochodziło, zwykle stosuję taktykę, której nauczyły mnie skradanki. Zawsze stawiam stopę „z pięty” (nie na palcach, bo wtedy wszystkie stawy mi strzykają, co może budzić podejrzliwość). Zawsze też wybieram miękkie podłoże, aby wytłumić me kroki, a wchodząc po schodach, staram się nie iść ich środkiem. Boki schodów wybieram z dwóch względów: środek bardziej skrzypi, a także prędzej może się zapaść.

Metal Gear Solid – jak schodami to tylko boczkiem! Boczkiem!

 

5. Staram się utrzymać szczupłą sylwetkę.

Wszystko po to, aby gdy nadejdzie potrzeba, móc zmieścić się w szybach wentylacyjnych. Skradanki nauczyły mnie, że jeszcze nikt nie był na tyle inteligentny, aby pomyśleć, że ktoś może czaić się właśnie w wąskich tunelach wentylacyjnych (na studzienki kanalizacyjne też patrzę z większą czułością niż inni, normalni obywatele). Tam więc – w razie zagrożenia – będzie najbezpieczniej.

Szczupła sylwetka jest także zwinniejsza i obszarowo stanowi mniejszy cel dla kul. Będąc szczupłym łatwiej jest też wychylić zza rogu najpierw głowę, a nie brzuch. Jest tylko jeden minus bycia wątłej postury – prawie wszyscy ludzie stanowiący ewentualne zagrożenie są wtedy od Ciebie więksi. Jednak na to też jest sposób. W takich sytuacjach Styx zawsze mawiał: „Zawsze uderzać od tyłu, zwłaszcza jeśli sku***el jest dwa razu większy od Ciebie”.

 
Tą jakże uroczą pointą zakończę ten artykuł i po raz kolejny dam się porwać mądrym inaczej naukom goblina Styxa, grając w najnowsze Shards of Darkness!