Ewelina Stój

Ewelina Stój

Z wykształcenia dziennikarka i germanistka, acz do tego drugiego publicznie się nie przyznaje. Psychofanka Sherlocka Holmesa pod każdą postacią, miłośniczka gier przygodowych choć nie pogardzi 8-godzinną sesyjką przy Call of Duty. Wielbicielka fantastyki wychowana na Harrym Potterze. W wolnych chwilach naprawia komputery kolegom (gdzie ci mężczyźni??) i struga recenzje gier na dziewojagra.blogspot.com. Na co dzień ponoć zajmuje się marketingiem - tak mówią w pracy, ale sama nie jest pewna.

Zapisz się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach

Wpisy autora

Mass Effect: Andromeda
Powrót na ścieżki chwały

Trylogię Mass Effect było mi dane poznać stosunkowo niedawno. Dzięki temu nie musiałam przechodzić katorg związanych z oczekiwaniem na Andromedę. W trylogii zakochałam się po uszy, jednak nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Muszę przyznać, że z Andromedą jest podobnie. Kolana mi się nie ugięły i nie straciłam mowy. Jednak po kilku chwilach wiedziałam już, że moją miłość z trylogii mogę w pełni i zasłużenie przelać na Andromedę. Skąd to wiedziałam? Bo wywołała we mnie ten sam syndrom, co poprzednie odsłony Mass Effect. Nie mogłam odejść od grania. Syndrom ten można nazwać mniej więcej „zajrzę jeszcze tylko tu i wtedy już na pewno pójdę spać”. I tak jeszcze kilka godzin.

5 rzeczy, których nauczysz się grając w skradanki!

Granie w skradanki daje sporą satysfakcję. Szczególnie wtedy, gdy NPCe są tak głupie, że gdy przekradasz się za ich plecami jak słoń w składzie z porcelaną, i tak nic nie widzą ani nie słyszą. Nie to, co Twoja żona, która słyszy każdy szmer, gdy cichutko jak myszka wkradasz się do domu po północy. Co tam uzbrojeni po zęby terroryści, kiedy Ty znasz cenę potyczek z żoną uzbrojoną w wałek do ciasta!

Mimo to trzeba jednak przyznać, że gry uczą. A w szczególności uczą skradanki. Czego nauczyły mnie gry takie jak: Metal Gear Solid, Splinter Cell, Styx czy Deus Ex? Oto moja lista nabytych dzięki nim umięjętności:

Obalamy 10 najpopularniejszych
mitów o graczach!

Do  napisania poniższego artykułu skłoniło mnie wiele czynników. Wielokrotnie grając w multi dostawało mi się po głowie tylko za to, że jestem kobietą. Ale czarę goryczy przepełniło pytanie zadane mi podczas ostatniej rozmowy kwalifikacyjnej: Ale co kobieta w ogóle robi w grach komputerowych? No jak to co? Gra!

Zapisz się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach

6 najlepszych bohaterek z gier

Kiedy zaczęto tworzyć gry komputerowe, jeszcze przez długi czas od daty ich „poczęcia”, niepodważalnym faktem było jedno: gry są dla facetów. Wobec tego większość tytułów posiadała jedynie męską grywalną postać. Kobiety stanowiły raczej część NPCów tylko po to, aby gracz mógł nacieszyć oko. Później ktoś wpadł na genialny pomysł, że przecież można by uczynić grywalną postacią również kobietę. A wszystko po to… aby mężczyzna mógł nacieszyć oko jeszcze bardziej! No bo chyba nikt nie zastanawia się, po co Larze Croft wymiary 90/60/90… By podkreślić jej inteligencję, prawda?

Klasyczne RPG: Powrót.
Dla kogo jest Torment: Tides of Numenera?

Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz – mówią słowa pewnej znanej piosenki. Dziś pierwsze emocje po premierze Tides of Numenera już opadły, jednak bitwie nie widać końca. Recenzji mamy mnóstwo, więc mija się z celem tworzenie kolejnej.

To, o czym chciałabym napisać, to niewątpliwy fenomen gry. Otóż w produkcji tej jest coś dziwnego do tego stopnia, że zapragnęłam dotrzeć do przyczyny dwóch skrajnych opinii na jej temat. Zdecydowana większość portali ocenia grę jako doskonałą i wystawia niemal maksymalne noty, ale pojawiają się też opinie zupełnie odwrotne. By zrozumieć dlaczego tak się dzieje, trzeba wziąć głęboki oddech i zanurzyć się równie głęboko w dziejach branży growej.

E-sport – rywalizacja na fotelach

Pomimo, że nazwa e-sport pasuje do zatytułowanego w ten sposób zjawiska jak różowe tipsy do subkultury Emo, to w sumie niełatwo jest dopasować inny, lepiej odpowiadający mu termin. A szkoda, bo przeciętnemu Kowalskiemu niewiele mówi słowo „e-sport” i w ogóle mało kto świadomy jest, jak duże w krajach wysoko rozwiniętych (a powoli także w Polsce) jest to przedsięwzięcie.

8 bohaterów Planescape Torment, o których nigdy nie zapomnimy!

Kiedy w roku 2013 na Kickstarterze pojawił się projekt o nazwie Torment: Tides of Numenera, pobił on dotychczasowy rekord crowdfundingu w czasie zaledwie 24 godzin. Tytuł uzbierał 1.7 miliona dolarów. Nie można jednak zapominać o tym, że ten sukces zawdzięcza się spokrewnionemu z Tides od Numenera tytułowi. Mowa tu oczywiście o Planescape Torment – niezwykłym RPGu wydanym u schyłku minionego milenium, którego fabuła nierzadko sięga do zagadnień o sens naszej egzystencji.

Zanim więc zatracimy się w Tides of Numenera, warto spędzić nadchodzący weekend z pierwszą częścią gry i przypomnieć sobie jej nietuzinkowych bohaterów.

Halo vs Mass Effect –
Gra o (kosmiczny) prom

Panie i panowie, gracze i graczki! Będziemy dziś świadkami niezwykłego pojedynku między dwoma doskonałymi światami wyjętymi prosto z klasyków gier komputerowych! Przed wami…. Uniwersum Halo kontra uniwersum Mass Effect! Kto bardziej złoi kosmiczny tyłek swemu przeciwnikowi? Kto wygra walkę i zostanie okrzyknięty największym badassem multiwszechświatów? Przekonamy się już za chwilę! (Pana siedzącego z tyłu i wykrzykującego „oczywiście, że wygra Mass Effect – oni mają Krogan!” prosimy o uspokojenie się.)

For Honor – bo w honorze siła!

Z moich wieloletnich obserwacji przeprowadzanych wśród gatunku homo sapiens wynika, że męska część tego gatunku lubuje się w szczególności w dwóch czynnościach: w mordobiciu i w rozmowach (przynajmniej na wczesnym etapie) ze złotowłosymi. Najszczęśliwszym jest więc ten, co i ma komu zadek złoić, i złotowłosą przy boku posiada.

W naszym (ponoć) cywilizowanym świecie, mordobicie wiąże się jednak z szeregiem konsekwencji. Nie można już tak jak kiedyś komuś klepnąć, żeby nie przyczepił się prokurator. Dlatego w tych czasach klepiemy już tylko w grach (przynajmniej za dnia), gdy wrodzony zew podpowiada, że od czasu do czasu trzeba by komuś złoić skórę. Nadchodzi jedna z najlepszych ku temu możliwości – gra pod tytułem For Honor!

Love is in the… game,
czyli miłość w rytmie pikseli

Słowo na M, wokół którego kręci się cały świat i – nie – nie jest to Minecraft? Jest to uczucie, które uderza z siłą jasnego gromu, tudzież z siłą jednostki GROM uzbrojonej w strzały Amora, bo samemu Amorowi znudziła się już ta fucha, a od ciągłego napinania cięciwy dostał zeza.

Miłość – czy to z rozsądku (bo ładniejszej złotowłosej na osiedlu nie było), czy też od pierwszego wejrzenia (a coraz częściej nawet od pierwszego kliknięcia) – sprawia, że świat staje się piękniejszy.

Choć za oknem błoto i ziąb, to w sercu (pod warunkiem, że się je posiada)… No właśnie… Co w sercu? Dwie komory, aorta, tętnice, zastawki, krew natleniona i ta druga… Ewentualnie jeszcze kilka dodatkowych strun (jak u mnie, bo jestem bardzo umuzykalniona). Z czego by serce jednak nie było – jak się mówi – nie sługa i jak przyjdzie się zakochać, to nie znasz dnia ani godziny. Ale nie martw się, to paskudne uczucie zdarza się nawet najlepszym.

Co musisz wiedzieć o nowym Hitmanie?

Hitman powraca i po raz kolejny został nam zaserwowany przez duńskie studio IO-Interactive, działające w kooperacji z wydawcą Square Enix, który odpowiedzialny jest za takie rarytasy jak Deus Ex: Bunt ludzkości, Final Fantasy czy Life is Strange.

6 epizodów, które były stopniowo wypuszczane w wersjach cyfrowych w ubiegłym roku, zebrano i umieszczono w jednej wersji pudełkowej, która ma dziś swoją polską premierę. Zamiast więc czekać z niecierpliwością na każdy kolejny odcinek, od dziś możemy przejść je wszystkie za jednym podejściem. Co warto wiedzieć, zanim się za to zabierzemy?

7 rzeczy, za które pokochaliśmy Syberię Benoîta Sokala

Co takiego miała w sobie Syberia, że – choć minęło 15 lat od premiery pierwszej części, a jej miłośnicy to w zasadzie takie starowinki jak ja – wciąż jest na ustach wielu? Latami marzyliśmy o tym, aby Benoît Sokal zaszczycił nas kolejną częścią o Kate Walker, aż w końcu udało się. Syberia 3 ma zadebiutować w marcu tego roku, a mnie wzięło na wspomnienia. Postanowiłam przypomnieć sobie, za co pokochaliśmy wzruszający, surrealistyczny świat Syberii.

Najbardziej oczekiwane gry 2017 roku

Miniony rok obfitował w produkcje wywołujące u graczy większe i mniejsze achy i ochy. Producenci walczyli dzielnie dzierżąc w dłoniach pady i klawiatury, aby to im przypadł tytuł innowatorów w tej niełatwej branży. Poprzedni rok przyniósł nam jeszcze lepszą grafikę (Crysis), hybrydy gier i seriali (Quantum Break), niespotykane dotąd rozwiązania (Oxenfree) czy osadzenie na dobre wyborów moralnych w grach (dzieła od studia Telltale). Nowości było mnóstwo, nie wspominając już o tytułach pozwalających na zabawę z użyciem okularów VR (Alice VR).